Twoje i moje okna na świat

Nie muszę ich otwierać, świat wdziera się po rzece światła nawet przez zamknięte powieki; wyrywa mnie ze snu, niesie rwącym potokiem doznań, bombarduje milionem fotonów i rozświetla mi całe kontynenty kory mózgowej z intensywnością tysiąca Lumenów.

I tak co ranka.

Z błyskiem w oku
Czy wiecie, że wzrok jest w gruncie rzeczy zmysłem chemicznym? W odróżnieniu od dwóch innych zmysłów pozwalających nam wejść w światy zapachów i smaków – może i ulotnych ale jednak dosyć materialnych – sprawa ze wzrokiem nie jest taka znowu oczywista.
Wzrok to światło – ale jak zrozumieć światło, które jest z punktu widzenia (hi hi) fizyki zarówno elektromagnetyczną falą jak i jednostką materii – fotonem? Nie dajmy tej dwoistej naturze światła zamydlić nam oczu. Mamy wszak
fotoreceptory – sprytne komórki naszych gałek ocznych zawierające białka opsyny. Te wiążą się w miłosnym uścisku z chromoforami (nie będę tu wnikać w szczegóły bo doprawdy sprawa jest fantastycznie skomplikowana) i – ta da: widzimy! nie tylko natężenie i kierunek światła ale i kolory.
Widzimy z głębią i ostrością, której pozazdrościć mogłyby nam (gdyby do zazdrości zdolne były) zwierzęta rozliczne. Za dnia oczywiście, i gdy możemy kręcić głową, bo w odróżnieniu od krów, krabów czy pająków wodnych pole widzenia mamy jednak zorientowane do przodu i o widzeniu panoramicznym możemy jedynie pomarzyć.
Zatem otwieramy oczy i wchodzimy w ten świat, który dzięki światłu przed nami się roztacza.
“Przed” jest tu jednak słowem kluczowym, bo te stworzenia rozliczne, z “oczami wkoło głowy”, przez świat wizualny idą otaczone i spowite nieraz ze wszystkich na raz stron. Inna to musi być perspektywa, też pewnie ciekawa, ale dla nas trochę trudna do wyobrażenia.

Oczy oknami duszy
Jeśli zgodzicie się ze mną (i kilkoma wnikliwie badającymi temat naukowacami*), że zmysły którymi dysponujemy są oknami zamieszkiwanego przez naszą świadomość domu, to nietrudno będzie dojść nam do wspólnego wniosku, że dla większości z nas największym z tych cielesnych okien jest właśnie zmysł wzroku.
Wyglądamy więc z domu naszego ciała na otaczający nas ogród świata przez dwie małe wielkie szparki. Otwieramy oczy i widzimy kolory, kształty, ruch i różne natężenie światła, które to w swej wodnej falującej naturze jest wiernym posłańcem zewnętrznego królestwa.
W procesie ewolucji staneliśmy na dwóch długich nogach, z wyprostowanym dumnie tułowiem i wyciągnietą szyją aby te nasze okna na świat były wyżej, patrzeć mogły dalej i dostrzegać więcej.

Oczy wokół głowy
Choć w odróżnieniu od pająka nie mamy jednak oczu dosłownie wokół głowy to i tak patrzymy nawet jak śpimy. “Znów obudziło mnie światło” marudzimy nie raz w lecie bo receptory wzroku nie śpią, tylko czuwają i przywołują świadomość jak tylko wyczują pukające do drzwi fotony.
Widzimy nawet jak śnimy i życzymy sobie na dobranoc “kolorowych snów”. Nasze senne marzenia mają formę obrazów i odbieramy je jak filmy. W fazie snu bogatej w te neurologiczne wydarzenia nasze gałki oczne są bardzo aktywne i poruszają się żwawo niby nastolatki na dyskotece.

Oczy jak spodki
Są takie bodźce wzrokowe, które ewolucyjnie stawiają nas na baczność i wywołują reakcję nijak pezez mózg nie przefiltrowaną. Pamiętacie może te filmiki na youtube z kotem i ogórkiem wężem? My też potrafimy tak zareagować; dla jednych będzie to szybkie smyrgnięcie myszki przez podłogę dla innych pająk lub ciemna postać w bramie. Nasz strach wielkie ma oczy bo tego potrzebowaliśmy by przetrwać. Nadal zresztą tego potrzebujemy. Wyostrzony zmysł wzroku uchroni nas przed niejednym przykrym doświadczeniem zarówno w dżungli miejskiej jak i amazońskiej.

Tydzień temu, niespodziewany ruch w lewej peryferii wywołał u Piotrka szybkie i automatyczne naciśnięcie pedału hamulca. O włos mineliśmy się z jeleniem, którego trajektoria ruchu przecięła się z naszą na nocnej polnej drodze. Miałam wrażenie, że rosły rogacz przeskoczył nam nad maską, bo tak nagle wciśnięte na oblodzonej drodze hamulce nie zadziałały wszak zbyt dobrze. Gdzie on miał oczy, gamoń uroczy? 😉 Ano z boków łba swego rosłego.
Jak widać na przykładzie jelonka, wzrok dookoła głowy nie zawsze jednak dowozi. Podobnie “sokoli wzrok” ptaków drapieżnych; bo cóż z tego, że dumny orzeł w przestworzach wypatrzy na ziemi zająca z odległości prawie trzech kilometrów, jeśli skupiony na tym tunelowym widzeniu rozbije się niefortunnie na gigantycznym skrzydle wiatraka. Prawie jak człowiek z nosem w komórce, zderzający się z latarnią.

Zamglony wzrok
Sporo jest różnych sposobów widzenia i patrzenia: wzrok miękki, wzrok przeczesujący, wzrok skupiony – tyle ich różnych ile funkcji poznawczych, z których na codzień korzystamy. I zachowań społecznych też.
Zadziwiający i pełen bodźców rozlicznych jest ten nasz świat wizualny. Czasem aż musimy przymknąć oczy, schronić się za ochronną kurtyną powiek. Niczym wstydliwy nowy przybysz zasłania okna przed ciekawską intruzją sąsiadów, tak i my chronimy się nie raz przed światem opcją nie widzenia. Spuszczamy wzrok, udajemy sen lub zamyślenie, odcinamy się od współtowarzyszy w windzie wzrokiem niesfokusowanym, jakby nieobecnym: “nie ma mnie, dostępna chwilowo nie jestem”. Widzimy niby wszystko ale zauważamy co chcemy. Jak i większość pozostałych zmysłów tak i nasz wzrok działa podświadomie wybiórczo oraz kierunkowo, inaczej umysł wybuchłby nam lub przegrzał się od informacji.

Zielone okulary
Co ciekawe, źródłem relaksu dla naszych przebodźcowanych mózgów i często wymęczonych patrzałek jest tenże sam świat wizualny, jednak nie pełen wytworów ludzkich a raczej dzieł przyrody.
Wszyscy dostrzegliśmy już chyba, że i wzrok i umysł dobrze odpoczywają gdy wystawimy je na obrazy natury: zieleń drzew i traw, miękkie kształty obłoków, łagodnie falujące i pobłyskujące tafle akwenów wodnych. Wszędzie tam, gdzie występują magiczne wzory poruszających się naturalnych fraktali znajdziemy antidotum na zmęczenie poznawcze.
Kiedy zabieram w las grupy, których uczestnicy spędzają na codzień dużo czasu przed ekranami komputerów staram się znaleźć dla nich takie miejsca, gdzie mogą wypasać hen daleko swoje odrętwiałe wiewiórki. Co to oznacza w praktyce kąpieli leśnej? Zapraszam moich podopiecznych by pozwolili oczom wydłużyć zakres akomodacyjny: patrzeć daleko, hen po horyzont, skakać wzrokiem śmiało z drzewa na drzewo jakby wyprowadzali spuszczoną ze smyczy, żądną przygód i rączych skoków wiewiórkę.

Czasem stoimy tak długo niby w jednym miejscu, co najwyżej kręcąc się wokół swych osi powoli, ale jednak podróżujemy wzrokiem daleko, po kilka, czasem kilkanaście kilometrów.
Potem kładziemy się i patrzymy w górę na chmury, poruszające się nad głową liście lub gałęzie drzew.
Fraktale łatwiej w nas wnikają gdy ich nośniki znajdują się w ruchu. Są chyba w swej naturze zapisem jakiegoś wewnętrznego żywotnego ruchu samej przyrody.

Karma dla oczu
Tamten dzień, kiedy zaczęłam dumać o fraktalach i wzroku był słoneczny i pełen stymulujących doznań. Rozległa dolina Wdy karmiła nas styczniową zielenią świeżo wypełzłych spod stopniałego śniegu łąk. Nieliczne obłoki kąpały się w lustrach rozlewisk a Kasia Rosińska zabawiała nas tajemniczymi historiami tropów w mokrym piachu. Nagle temperatura spadła i pojawiły się właśnie one – szalone fraktale.
Co robią nam z głową, dlaczego intuicyjnie posługiwał się nimi Jackson Pollock i jak to się wszystko ma do kałuży i fałszerzy sztuki? Na te pytania obiecałam Wam wtedy odpowiedzieć, więc przez trzy kolejne dni, siedząc na nieco wygniecionej sofie doczytywałam sobie więcej o fraktalach i sztuce którą zainspirowały.
Fantastyczne fraktale, które w sobotę zauważyłyśmy z Kasią na spacerze, tworzyły się właśnie na kałużach pod naszymi stopami. Kryształy marznącej szybko wody rysowały czarowne historie kierunku tego procesu: od maleńkich jak obrys pazurka wiewiórki po pełne rozmachu pawie pióra. Ależ to była wizualna uczta! Piszczałyśmy obie z zachwytu nad tymi kałużami jak dzieci.

Sztuka dla oka
Ten ruch przyrody zaklęty we fraktalach potrafi czasem popłynąć przez rękę ludzką. W połowie XX wieku, Amerykański malarz Jackson Pollock tworzył swoje najbardziej porządane do dziś obrazy urzywając całego ciała wychylonego z równowagi w ruch, rozbryzgując farby nad płótnem leżącym na podłodze. Obrazy Pollocka mają to do siebie, że czasem trudno ich fragment odróżnić od pozornie chaotycznych form przyrody: splątanych gałęzi, mchów, grzybni, jednym słowem tego wszystkiego co tak skutecznie koi nasze zmęczone oczy i zestresowane umysły.
Kiedy w latach dziewiędziesiątych świat zainteresował się matematyką fraktali, grupa naukowców i miłośników sztuki zmarłego już niestety Pollocka przepuściła skany jego płócien przez program komputerowy rozpoznający fraktale. Potwierdził on ich hipotezę, że artysta malował fascynujące go w przyrodzie wzory fraktalne, długo nim nauka nadała im imię i opisała. Co jeszcze ciekawsze, ekspertyza tychże naukowców pozwoliła odróżnić autentyczne dzieła Pollocka od ich poźniejszych podróbek, chroniąc rynek sztuki przed niezłą wpadką i skandalem.


Jeśli zainteresował was ten wątek z pogranicza światów sztuki, matematyki i przyrody, poczytajcie sobie więcej zarówno o samym Jacksonie Pollocku, fraktalach i badaniach zespołu Richarda Taylora i Branki Spehar.
Najfajniej jednak będzie jak wyjdziecie na dwór (lub choć wyjrzycie za okno) i zapatrzycie się w drgające na wietrze kształty nagich drzew. Ich fraktalna moc zaklęta w tysiącach gałązek wyczyści wam umysły i ukoi wzrok po lektórze tego przydługiego tekstu. Wszak praktyka obcowania z przyrodą zawsze pobije czytanie o teorii. W las doznań sensorycznych idźcie zatem Mili i niech wasze wiewiórki wychasają się wreszcie na drzewach!

P.s.:Tekst ten i różne w nim moje przemyślenia wykwitły na bazie smakowitej wiedzy nabytej z dwóch książek:
📚 *Ed Yong “An immense world” – bezdennie mądrej studni wiedzy o zmysłach (ukaże się 16 kwietnia nadładem wydawnictwa Uniwersytetu Jagielońskiego pod polskim tytułem “Niezwykłe Zmysły”),
📚 Florence Williams “The Nature Fix” (polski tytuł “Natura leczy”) – klasycznego już kompedium wiedzy z zakresu wpływu przyrody na człowieka. Bardzo polecam Wam obie te lektury!

4 thoughts on “Twoje i moje okna na świat”

  1. Fascynujące jest to, że jesteśmy częścią tak cudownie zbudowanego i pięknego świata, który nas zadziwia na każdym kroku spaceru naszego życia. Ważne tylko, aby spacerować z uważnością ❤️

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *