Jak zrobić sobie bąbelka ze świerkiem?

Zastanawiacie się może czasem, gdzie dokładnie przebiega granica między nami a otoczeniem? Czy po skórze, która wydaje się takim naszym opakowaniem, czy po maleńkich włoskach na przedramionach, które pozwalają lepiej poczuć wiatr? Kiedy oddycham, powietrze we mnie wnika, a kiedy wydycham maleńkie drobinki mnie wnikają w otaczające mnie powietrze. 

Kiedy wącham gałązkę świerku, to na poziomie molekularnym świerk i ja łączymy się, stając jednością. Bo tak działa zmysł węch, trochę jak dialog: świerk wysyła w świat swoje lotne cząsteczki, a zamieszkujące wilgotne mroki mego nosa receptory je odbierają i łączą się z nimi. Każdy wdech to w pewnym sensie akt prokreacji: świerk i ja robimy sobie maleńkie bąbelki, a każde z nich to ulotne doznanie.  

To właśnie czyni z powonienia zmysł naprawdę odrębny. 

Od dziewiętnastego wieku w masowej świadomości, i głównie “dzięki” naukowym publikacjom Paul’a Broca, pokutuje przekonanie, że my ludzie, jako gatunek, nie mamy zbyt dobrego węchu, bo jest to zmysł raczej pierwotny i zwierzęcy. Na szczęście naukowy rasizm Broca nie ma już zbyt wielu zwolenników i dziś w XXI wieku, gdy już wcale nie jest wstyd czuć się zwierzęciem, może nadszedł wreszcie czas by zacząć bardziej świadomie korzystać z danych nam ewolucyjnie zasobów. Pogadajmy zatem ze światem węchem i o węchu. 

Jak odkrywać możliwości tego wspaniałego zmysłu? Zacząć go używać bardziej świadomie! Niuchać, obwąchiwać, zaciągać się i “nosować”, kiedy się tylko da. Gdzie to robić? Zapewne tam, gdzie wisi w powietrzu dużo ciekawych historii, czyli w pobliżu producentów fajnych i zdrowych dla nas woni. Na przykład nad doniczką z ziołami. Albo balkonową skrzynką pełną kiełkujących roślin. Albo w parku, w lesie, na łące. Albo w futrze naszego kota. Albo za kołnierzykiem partnera. Albo w zgięciu własnego łokcia.  

Nasze ciało też komunikuje się z nami swymi/naszymi zapachami. Mówi nam na przykład: “dziękuję, że nakarmiłaś mnie słońcem wychodząc na dwór bez filtra!” gdy skóra pachnie jak wakacje w dzieciństwie. 

Kiedy wąchamy nasz świat, łączymy się z nim najpiękniej i najgłębiej jak tylko można, nie zjadając jego owoców. Powonienie to zatem zmysł bardzo demokratyczny i inkluzywny. Pomyślcie jak prawie nieskończenie wiele osób i istnień może jednocześnie połączyć się w tym pięknym akcie międzygatunkowej komunikacji. 

Prawdziwa komunia umwelt’ów i światów.  

Wracając zatem do mej pierwszej refleksji. – my i nasz świat, i gdzie przebiega granica. Może tworzymy jeden wielki kolonialny organizm?  

Za oknem znów żurawie. Ciekawe jak pachną i co lubią wąchać? 💙 Dobrego dnia dla Was i waszych światów Mili! 

Zaproszenie: 

Weź karimatę lub karton i połóż się na brzuchu na trawie/ murawie/ ściółce – najlepiej rano lub po deszczu. 

Zamknij oczy. Pozwól by żywy świat zamieszkujący Ziemię w ziemi i tuż nad nią zaczął do Ciebie mówić. Wpuszczaj go przez nozdrza i słuchaj go nosem. Pozwól aby i on Cię obwąchał. Daj sobie chociaż kwadrans, by nauczyć się jego języka.  

I tak codziennie, lub choć kilka razy w tygodniu.